Od kiedy noszę w brzuchu małego ludzika, żyję zdecydowanie wolniej i spokojniej. Przykładam większą wagę do tego, co jem, do tego, ile śpię... Dzidzia nie pozwala mi się zbytnio forsować, chyba po to, żebym miała więcej siły na czas, kiedy się już urodzi.
Zaliczyłam pierwszy "brzuszkowy" WOŚP, Żelek dostał swoje osobiste serduszko przyklejone na Maminy brzuch. Obyśmy nigdy nie musieli z WOŚP-owego sprzętu korzystać.
W Dużym i Ważnym Szpitalu Dzidzia była nieco bardziej zdyscyplinowana i pokazała szyję-NT 1mm :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz