Święta, Święta i po Świętach. Minęły leniwie-przygotowania rozłożyłam na kilka wcześniejszych dni, jedzenia przygotowałam dokładnie tyle, ile zjedliśmy-nie lubię, jak się marnuje, a poza tym i tak nie miałam energii na kilkanaście potraw i pięć ciast. A same Święta-po powrocie z pracy w Wigilię przygotowałam wieczerzę, a potem... Kevin, Szklana Pułapka, kanapa, kocyk, książka, spacer... Miły odpoczynek.
Niestety z żalem stwierdzam, że nie czuję się ostatnio najlepiej, jestem mocno osłabiona, obawiam się, że będę musiała odpuścić pracę nieco szybciej, niż zakładałam, co mnie specjalnie nie cieszy, ale nic na siłę-nie wyrabiam przy biurku, nie regeneruję się tak jak powinnam... Cóż, pierwsze dziecko w wieku 31 lat to jednak mimo wszystko dość późno. Teraz na szczęście jeszcze tylko jutro i urlop sylwestrowy, a od stycznia już będę chodziła do pracy na krócej-może wtedy poczuję się lepiej.
Byłam wczoraj w H&M w dziale ciążowym... Na przecenach tylko rozmiar 36, czyli jak dla mnie tak na jedną nogę, a to co poza przeceną jakoś mnie nie przekonało. Chyba się na allegro zaopatrzę w 2-3 bluzki oversize i jakieś używane spodnie. Jakoś mi szkoda wydawać 200-250 zł na coś w czym pochodzę 5-6 mcy.
poniedziałek, 28 grudnia 2015
czwartek, 17 grudnia 2015
Żelisław, zwany żelkiem :)
Dzisiejszy dzień minął pod znakiem badań rozmaitych w Bardzo Dużym Szpitalu.
Wstałam bardzo wcześnie rano, żeby przed ósmą być już w Izbie Przyjęć (oczywiście z kursu wypadły 2 autobusy pod rząd... w końcu pojechałam innym, ale co namokłam na przystanku to moje). Podróż na czczo autobusem to nie był najlepszy pomysł, następnym razem jednak obudzę Szczęśliwego Tatusia albo pojadę taksówką.
W szpitalu wszystko poszło naprawdę sprawnie, na szczęście nie musiałam zostać na dłużej, bo mały krwiak podkosmówkowy prawie całkowicie się wchłonął. Pooglądali mnie z każdej strony, trochę podziabali igłami no i oczywiście zrobiono mi USG :) A na ekranie bałwanek z bijącym serduszkiem pięknie wyewoluował w eleganckiego żelka-rączki, nóżki, serduszko... :) No i od ostatniego USG, które miałam wykonywane 2 grudnia, Następca Tronu podwoił wzrost :P teraz ma całe 33 mm :)
Oczywiście w drodze powrotnej, w ramach psikusa losu, oczywiście autobus wypadł z kursu. Znowu zmokłam, więc jak w końcu wreszcie weszłam do domu, to padłam do łóżka i spałam 2 godziny-normalnie mi się to nie zdarza, śpię w dzień jak jestem ciężko chora... no i jak widać-w ciąży. Obudziło mnie piknięcie domofonu-Szczęśliwy Tatuś przyniósł do domu piękną choinkę-pierwszą Żelkową choinkę.
Następną ubierać będziemy już z Żelisławem po drugiej stronie brzucha.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Ratunku, jestem w dwupaku! czyli pierwsze objawy ciąży.
A tak dokładniej, to w 9 tygodniu i 2 dniu ciąży :)
Każda kobieta inaczej odczuwa ciążę i jej objawy. Chciałabym podzielić się z Wami, jak to wygląda u mnie.
Zatem, jeszcze zanim przyszedł dzień spodziewanej miesiączki, zaczęłam czuć ból piersi. Dało mi to mocno do myślenia, ponieważ normalnie się to u mnie nie zdarza. Piersi stały się tkliwe około 5-6 dni przed terminem miesiączki, tej, która finalnie nie nadeszła. To skłoniło mnie do zrobienia testu, na którym pojawiła się nieśmiała, blada ale jednak widoczna, druga kreseczka :) Pamiętajcie, żeby nie spieszyć się zbytnio z testem-zrobiony za wcześnie może dać wynik fałszywie negatywny. Najlepiej zrobić test rano (z pierwszego porannego moczu-wtedy stężenie gonadotropiny kosmówkowej, którą test wykrywa, jest najwyższe), w dniu spodziewanego okresu.
Około tygodnia po zrobieniu testu zaczęłam odczuwać również zmiany w wydzielinie intymnej-zgęstniała, stała się mlecznobiała i ... jest jej bardzo dużo. Także pomimo pożegnania się na 9 miesięcy z podpaskami, zaopatrzcie się w sporą ilość wkładek higienicznych. Przydadzą się. Mój lekarz twierdzi, że jest to absolutnie normalne, cóż, w ciąży ogólnie wszystkiego jest sporo.
Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się również pojawiać mdłości i awersje do niektórych pokarmów. Co Wam będę owijać w bawełnę-człowiek, który nazwał te mdłości porannymi, zdecydowanie był facetem. Mnie mdłości męczyły (męczą nadal) cały boży dzień. Nie wymiotowałam, ale czułam takie jakby wrażenie przejedzenia, albo zjedzenia czegoś nie do końca świeżego, męczyło mnie to strasznie. Jadłam mało, małe porcje. Musiałam odstawić kawę, jogurt naturalny, owsiankę, większość słodyczy. Zaczęłam mieć ochotę na dania wyraziste w smaku, takie, które choć na moment zagłuszały ten niesmak w ustach. W temacie mdłości w tym tygodniu jest nieco lepiej, ale na przykład na wczorajszym spacerze zemdliło mnie od zapachu dymu z komina :/
Następnie, do tkliwości piersi doszły zmiany w ich wyglądzie-zaciemnienie i uwypuklenie brodawek sutkowych plus uwidocznienie siatki żylnej.
Na ten moment najbardziej dokuczliwym objawem, który pojawił się mniej więcej w okolicy 4 tygodnia, to przemożna senność. Spać chce mi się ciągle i wszędzie, i pewnie gdybym mogła, to ucinałabym sobie kilka drzemek w ciągu dnia. na to na razie nie pozwala mi moja praca, ale na szczęście po powrocie do domu mogę spokojnie odpoczywać.
A jak to wygląda u Was?
Każda kobieta inaczej odczuwa ciążę i jej objawy. Chciałabym podzielić się z Wami, jak to wygląda u mnie.
Zatem, jeszcze zanim przyszedł dzień spodziewanej miesiączki, zaczęłam czuć ból piersi. Dało mi to mocno do myślenia, ponieważ normalnie się to u mnie nie zdarza. Piersi stały się tkliwe około 5-6 dni przed terminem miesiączki, tej, która finalnie nie nadeszła. To skłoniło mnie do zrobienia testu, na którym pojawiła się nieśmiała, blada ale jednak widoczna, druga kreseczka :) Pamiętajcie, żeby nie spieszyć się zbytnio z testem-zrobiony za wcześnie może dać wynik fałszywie negatywny. Najlepiej zrobić test rano (z pierwszego porannego moczu-wtedy stężenie gonadotropiny kosmówkowej, którą test wykrywa, jest najwyższe), w dniu spodziewanego okresu.
Około tygodnia po zrobieniu testu zaczęłam odczuwać również zmiany w wydzielinie intymnej-zgęstniała, stała się mlecznobiała i ... jest jej bardzo dużo. Także pomimo pożegnania się na 9 miesięcy z podpaskami, zaopatrzcie się w sporą ilość wkładek higienicznych. Przydadzą się. Mój lekarz twierdzi, że jest to absolutnie normalne, cóż, w ciąży ogólnie wszystkiego jest sporo.
Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się również pojawiać mdłości i awersje do niektórych pokarmów. Co Wam będę owijać w bawełnę-człowiek, który nazwał te mdłości porannymi, zdecydowanie był facetem. Mnie mdłości męczyły (męczą nadal) cały boży dzień. Nie wymiotowałam, ale czułam takie jakby wrażenie przejedzenia, albo zjedzenia czegoś nie do końca świeżego, męczyło mnie to strasznie. Jadłam mało, małe porcje. Musiałam odstawić kawę, jogurt naturalny, owsiankę, większość słodyczy. Zaczęłam mieć ochotę na dania wyraziste w smaku, takie, które choć na moment zagłuszały ten niesmak w ustach. W temacie mdłości w tym tygodniu jest nieco lepiej, ale na przykład na wczorajszym spacerze zemdliło mnie od zapachu dymu z komina :/
Następnie, do tkliwości piersi doszły zmiany w ich wyglądzie-zaciemnienie i uwypuklenie brodawek sutkowych plus uwidocznienie siatki żylnej.
Na ten moment najbardziej dokuczliwym objawem, który pojawił się mniej więcej w okolicy 4 tygodnia, to przemożna senność. Spać chce mi się ciągle i wszędzie, i pewnie gdybym mogła, to ucinałabym sobie kilka drzemek w ciągu dnia. na to na razie nie pozwala mi moja praca, ale na szczęście po powrocie do domu mogę spokojnie odpoczywać.
A jak to wygląda u Was?
Dlaczego?
Bo tak! Bo chcę ocalić od zapomnienia piękne i ważne dla mnie chwile. Bo chcę się podzielić nimi z innymi, którzy "mają tak samo" i z tymi, którzy "mają zupełnie inaczej". Po prostu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
